blog-prev

Metropolia, czyli czas męskich decyzji

Oj dzieje się, dzieje w sprawie metropolii! Już nie tej, o którą wszyscy zabiegali, tej z rozsądku, tej, która mogłaby rozruszać region – czyli bydgosko-toruńskiej. Dzieje się sporo, bo oto politycy z „miasta za lasem” – tak o Bydgoszcz tu chodzi, wymyślili metropolię swoją, tą upragnioną, bez Torunia.

Nie będę wyzłośliwiał się nad bezsensem tego projektu, choć wspomnę, że ma ona tyle wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, finansami i obowiązującym prawem, co pomysł budowy „Gwiazdy Śmierci” na orbicie okołoziemskiej.

Argumenty przegrały z politykierstwem i krótkowzrocznością. Teraz musimy otrząsnąć się i zacząć myśleć w kategoriach ratowania potencjału i ambicji przy współpracy innymi partnerami. Kiedy po raz pierwszy, jako polityk zacząłem mówić o projekcie zawarcia porozumienia z Grudziądzem   i Włocławkiem, usłyszałem, że to ryzykowny pomysł. Bo do tej pory ich nie zauważaliśmy, bo słabe powiązania, bo daleko, etc. Teraz na każdym kroku spotykam się z zainteresowaniem projektem. Samorządowcy z Włocławka, Grudziądza i gmin, m.in. z powiatu toruńskiego już deklarują chęć rozpoczęcia rozmów. Na tym etapie konieczne jest zlecenie analiz, czy nam się to opłaca i czy jest to prawnie możliwe.

Te trzy miasta muszą zdać sobie sprawę, że bez szukania alternatyw, pozostaną na marginesie zmian rozwojowych. Warto mieć na uwadze, że powstanie takiej metropolii powinno przynieść wiele korzyści dla gmin – wzmocni ich funkcję, będzie stymulować rynek pracy, zwiększy ich atrakcyjność inwestycyjną. Budujmy zatem więzi w oparciu o małe miejscowości, które uzupełnią potencjał przyszłej trójmiejskiej metropolii, to ona może zagwarantować dalszy rozwój regionu.